Z czego powstaje nazwa? Otóż
nazwa zawiera w sobie grafikę, fonetykę i znaczenie. Co w nich
ciekawego? Otóż nic. Wyjątek stanowią oczywiście nazwy kończące
się na literę "k", bowiem dawno już naukowo
potwierdzono, że te są śmieszniejsze od pozostałych – jeśli
rolę gra fonetyka. Grafika rolę gra jedynie czasami. Sedno dobrej
nazwy tkwi w znaczeniu. Niech konsument docierając do produktu zada
sobie pytanie "dlaczego tak się nazywa?", i w następstwie
poznania produktosobyzjawiska powie sobie "A, to o to chodziło".
czwartek, 16 czerwca 2016
wtorek, 14 czerwca 2016
Kropka.
Bolesławiec, 9 czerwca 2016 roku
Temat.
Znam
doskonale to słowo! Nasza znajomość sięga już tych najgłębszych
czasów, gdy jeszcze mama przeprowadzała mnie za rączkę przez
ulicę, gdy wyprawa na podwórko dwa bloki dalej była ekscytującą
i niebezpieczną eskapadą, a moneta pięciozłotowa, dar zacnej
rodzicielki, urastała do rangi wielkiego bogactwa. Znam to słowo
dłużej, niż najstarszych przyjaciół, towarzyszyło mi w
niezliczonych biliardach bardzo rożnych sytuacji, a gdyby miało
Facebooka, to pobiłoby rekord w ilości znajomych na swojej liście.
Było mi ono straszliwą zmorą, przedsionkiem piekła i ogólnie
pierwszym z mieszkańców najgłębszych jego otchłani, o których
Dante nawet bał się wspominać. Już sam jego widok do dziś budzi
we mnie grozę, a nęka ono moją biedną personę wszędzie tam,
gdzie tylko się pojawię, bez względu na to, jak daleko jestem od
jakiejkolwiek cywilizacji.
Temat
zwany
również topic, thema, sujet
posiada jeszcze setki imion
na które żywo reaguje.
Słowo-bicz. Od pokoleń podstawowa broń, jaką posługują się
nauczyciele, wciskając uczniom wiedzę do ich biednych głów.
Kojarzone z nudą, cząstką arcytrudnego materiału, zazwyczaj
występujące w postaci dwukropka.
Dwukropek
znany też jako colon, dvojteĉka
czy dwojetoczije
a to tylko mała cząstka
imion tego demona.
Niepozorny znak interpunkcyjny.
Dowód na to, że matematyka ma swoich ludzi nawet w gramatyce. Bo
przecież dwie kropki, jedna na górze, druga na dole, to tak
naprawdę równoległe punkty w układzie współrzędnych. A więc
istnienie dwukropka, tej piekielnej podwojonej kropki, to nic innego,
jak dowód na istnienie matematycznego spisku, obecnego na całej
naszej planecie.
Niby niepozorny,
towarzysz tematu, ale tak naprawdę podwojona kropka jest czymś dużo
ważniejszym, niż sobie umiesz wyobrazić.
Darencjusz
środa, 8 czerwca 2016
O zaskoczeniu
Bolesławiec, 8 czerwca 2016 roku
Cześć!
Chciałbym Ci powiedzieć kilka słów. Proszę, wysłuchaj mnie do końca.
Znasz na pewno to uczucie, kiedy siedzisz sobie zupełnie niewinnie, nie spodziewając się niczego szczególnego w miejscu, które znasz jak własną kieszeń i znasz wszystkie jego tajemnice. Siedzisz tam sobie wśród znajomych i czekasz na zajęcia, które masz raz w tygodniu i dają ci sporo satysfakcji. Czekasz tak sobie z nimi i czekasz, rozmawiając o wielu różnych sprawach, myśląc naiwnie, że nic Cię dzisiaj nie zaskoczy, że weźmiesz udział w kolejnych zajęciach i będziesz robić te same rzeczy, które znasz już od bardzo dawna i które opanowałeś już bardzo dobrze... gdy nagle coś zakłóca ten idealny obraz sytuacji. Pojawia się nagle i w takich okolicznościach, że nawet nie wiesz, co masz na to powiedzieć, jak zareagować... siedzisz tylko na swoim miejscu i udajesz, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę znajdujesz się w ciężkim szoku, czekasz tylko, aby pod byle pretekstem wyjść z tej sali, w której siedzisz, bo dłużej tam nie wytrzymasz. Wiesz, że musisz sobie przemyśleć, jak masz postępować w tej sytuacji, kiedy pojawia się przed Tobą osoba, której nie spodziewałeś się zobaczyć, mimo że bardzo ją lubisz, ale którą jeszcze parę dni temu wpisałeś na listę strat. I tu nagle nie dość, że ona ma być z Tobą na tych Twoich zajęciach, to jeszcze na dodatek wiesz, kto ją przyprowadził. Masz do tej osoby chłodne podejście, bo kiedyś traktowała Cię niezwykle podle i haniebnie wykorzystywała, a tutaj nagle okazuje się, że przyprowadza na akurat te zajęcia właśnie tą osobę, o której wiesz coś, co jest dla Ciebie nie do uwierzenia, a jest niezwykle dla Ciebie korzystne, jeżeli jest prawdą. Wreszcie znajdujesz pretekst, aby wyjść i gdy już zostajesz sam, to łapiesz się za głowę i zadajesz sobie jedno pytanie: "Jak to jest możliwe?"
Miałeś zastanawiać się, co tu teraz zrobisz, ale masz w głowie jeszcze większą pustkę, niż wcześniej, poza tym jesteś tak zszokowany, że nie możesz myśleć o niczym innym, jak o tym, jaki teraz jesteś. Nie wiesz, co robić, miotasz się w klatce własnych emocji...
Na pewno znasz tego rodzaju uczucie.
Więc teraz wymyśl, co masz dalej zrobić... i wciel to w życie... warto.
wtorek, 17 maja 2016
Czekanie na ...
Widziałem piękne góry
zakryte betonowym wachlarzem
i dachy małych budynków
które stały w pobliżu
Widziałem samochody na drodze
cząsteczki wielkiego węża
i słyszałem klaksony
syk mechanicznej bestii
Widziałem tłumy ludzi
idących w różne strony
z punktu A do puntu B
niczym małe gryzonie
Widziałem samego siebie
w odbiciu okiennej szyby
wpatrzonego przed siebie
stojącego na dachu świata.
Jelenia Góra, 13.05.2016
Darencjusz
zakryte betonowym wachlarzem
i dachy małych budynków
które stały w pobliżu
Widziałem samochody na drodze
cząsteczki wielkiego węża
i słyszałem klaksony
syk mechanicznej bestii
Widziałem tłumy ludzi
idących w różne strony
z punktu A do puntu B
niczym małe gryzonie
Widziałem samego siebie
w odbiciu okiennej szyby
wpatrzonego przed siebie
stojącego na dachu świata.
Jelenia Góra, 13.05.2016
Darencjusz
wtorek, 26 kwietnia 2016
Homo Learnensis
My, uczniowie, podgatunek człowieka rozumnego, znanego nam też pod nazwą Homo Sapiens, jestesmy chyba najbardziej nielogicznie myślącymi istotami, jakie kiedykolwiek chodziły po tej planecie. Gdy obok nas inne istoty ludzkie zabiegają o tak wielkie i ważne rzeczy jak sława, rodzina, bogactwo, szczęście czy zbawienie i idące za tym życie wieczne, gdy na przełomie wieków nasi wspólni przodkowie walczyli o ideały, pasje i przetrwanie, my, przedstawiciele rasy Homo Learnensis Licealiensis, zabiegamy całą swoją mocą o zaledwie jedną kartkę formatu A4. Przechodzimy przez kilka różnych etapów ewolucji, aby dojść niczym do nirwany ku osiągnięciu zaczytnego tytułu Homo Sapiens. Moja rasa przez trzy lata wytęża wszystkie swoje siły (a przynajmniej udaje, że to czyni), poświęca całe mnóstwo czasu i energii tylko po to, aby w ściśle określonym dniu odebrać kartkę papieru z nadrukowanymi na niej stopniami w skali od 1-6 oraz informacją o zaliczeniu kolejnego już etapu ewolucji. Co wybitniejsze jednostki dostępują ponadto zaszczytu przyozdobienia swoich kartek optymistycznym biało-czerwonym paskiem. Wychodzi więc na to, że po tych ponad trzydziestu miesiącach trudów, wysiłków i zabiegów otrzymujemy mały kawałek papieru, której wartość materialna jest mniejsza nawet od tej, jaką posiada biała kartka, bowiem na niej przynajmniej można coś zapisać, że nie wspomnę o rysowaniu. Mówi nam się, że zdobywamy wiedzę, ale prawda jest taka, że na kolejnych etapach naszej ewolucji przyda nam się tego raczej niewiele, aczkolwiek jeszcze jako Homo Learnensis Gimbusiensis z taką wiedzą czulibyśmy się jak młodzi, piękni bogowie u progu swej błyskotliwej kariery.
Darencjusz
Darencjusz
wtorek, 12 kwietnia 2016
Pretekst
Dziś, spacerując sobie spokojnie, potknąłem się. Noga się powinęła. Czy coś. Szczerze, to nawet nie widzę dlaczego. To się tak samo. Może niebios wola, może licho złe pod nogi kłody rzuca. Ja - jestem - niewinny. Kolano natomiast - mnie boli. Bo nikt mnie nie złapał, ani nawet nie podniósł! Cóż to ma znaczyć?! Przeciw mnie całe społeczeństwo? Pewnie chciało im się śmiać! Nie, założę się, że ktoś się zaśmiał, albo chociaż bezczelnie dmuchnął nosem. Nie dość, że ich wina, to jeszcze bezwstydnie się tym nie przejmują! Wystarczy! Skoro i lud, i ja są mi wrogiem, porzucę je, i zamieszkam z dala od nich - na księżycu!
Zabija się i zamieszkuje na księżycu.
Zabija się i zamieszkuje na księżycu.
poniedziałek, 7 marca 2016
Zawsze myślałam
Zawsze myślałam, że jak w końcu zacznę pisać coś naprawdę udanego, to będzie się to zaczynać od słów Zawsze myślałam. Na przykład: Zawsze myślałam, że miłość powinna kierować naszym życiem; lub: Zawsze myślałam, że ludzkość jednak jest doskonała; albo: Zawsze myślałam, że hera odmieni moje życie. Problem w tym, że każda z tych propozycji jest już z góry spisana na straty. Stephen King mówi, że od pierwszego zdania najwięcej zależy. Patrz: to czy ktoś kupi książkę, czy też nie. W tym momencie przypomina mi się postać Granda z Dżumy Alberta Camusa, który swoją PRACĄ nazywał smakowanie różnych słów w tym samym zdaniu. Wolę już pisać coś tak bezsensownego jak to, niż iść za nim.
Wracając do pierwszego zdania. Dlaczego ktoś miałby nie kupić mojej
książki? Ponieważ dziś ludzie są diabelsko wyczuleni na punkcie prawdy.
Ludzie chcą dzisiaj czegoś absolutnego i autentycznego, a najlepiej żeby
to coś było jeszcze brutalne w swej namacalności. Tymczasem zdanie
zaczynające się od zawsze myślałam przekreśla znaczenie dalszej części zdania.
Zawsze myślałam jest pojęciem cholernie abstrakcyjnym, czyli
łatwiej - jest po prostu kłamstwem. Po pierwsze, który człowiek jest tak
doskonały i w stu procentach przekonany o stałości swoich przekonań?
Znaczy się: to obrzydliwa pycha! Co więcej, jeszcze ten ktoś chlubi się
tym, że należy do tej niewielkiej części społeczeństwa, która myśli.
Stawia się ponad innymi! A czymże jest to myślenie? Małpa przecież też
MYŚLI, jak tu zdobyć jedzonko i podobno wychodzi jej to lepiej niż
współczesnemu człowiekowi. (Takie badanie kiedyś widziałam - jak
wyciągnąć orzeszek ze zwężonego wazonu. Obok stał dzbanek z wodą. Tylko
małpa wpadła na to, żeby wlać wodę, a orzeszek wypłynie. Prawdopodobnie
była bardziej głodna.) Czyżby cywilizacja nas ogłupiała? A może nie
jesteśmy godni myślenia o tak przyziemnych rzeczach? Jak czasem w
mieście widzę grupę pijanych osiłków zaczepiających przechodzącą samicę,
MYŚLĘ, że taka kategoria, dla niektórych, nie istnieje. No to jak jest z
tym myśleniem? Już nawet przyjmując, że myślenie to nie jest nic
wyjątkowego, to co z tym zawsze? Co to za wieczność myślenia autor chce
nam przytoczyć? Zniżając się do jego ludzkiego poziomu, przyjmując, że
to ZAWSZE to jego życie. To czy płód nie mający jeszcze w pełni
wykształconego mózgu myśli? Czy ma on jakąkolwiek świadomość?
Dobrze, dobrze, ale rozłożyć dwa wyrazy na czynniki pierwsze, potrafi
nawet dzieciak, który w wolnych chwilach rozwala budowle z klocków (to
smutne, że już dzieci zdają sobie sprawę, z faktu, że wszystko buduje
się w celu zniszczenia), a ja jeszcze nic nie zbudowałam.
Tak naprawdę mój tekst zacznie się od zdania: Zawsze myślałam, że ludzkość jest jednak doskonała. Wiem,
że gdybym wstawiła to jako pierwsze zdanie, to nikt nie wziąłby się za
ten tekst. Prawda, udręczony czytelniku? A tym oto sprytnym zabiegiem
przyciągnęłam Twoją uwagę. Myślałeś, że będzie nietuzinkowo? Takiego
wała (!) z czterema stronami świata, w którym zamknęła się ludzkość. Nie
potrafią pisać nietuzinkowo, bo walczą o swoją doskonałość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
